Ocena wątku:
  • 1 głosów - średnia: 2
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Wkurzające zakupy?
(14-11-2017, 18:42)Karolina_3105 napisał(a): Szczerze mówiąc bzdury piszecie na temat rotacji pracowników. W obecnych czasach wiele osób dostaje umowę na czas próbny (zazwyczaj 3 miesiące). Po tym czasie pracodawca może po prostu nie przedłużyć umowy tylko zatrudni nową osobę. Tak było u mnie. Czasem przenoszą na inny dział. Pracuję w markecie na ladzie obsługowej. I tez pakujemy np. wędliny czy ser w torby i musimy je zaklejać. To nie jest nasz wymysł a kiedy klient prosi o dodatkową torbę czy woreczek na mięso zawsze daję 2-3 sztuki. Nie mam z tym jakiegoś problemu, zawsze mam je pod ręką. Myślę że sklep na tym nie zbiednieje. Ja bym bardzo chciała żeby klienci mieli tylko takie problemy. Grubość plasterków to temat rzeka. I tu Hogan ukłony dla Ciebie. Uwielbiam kroić plasterki. Zawsze są mega cieniutkie, chyba że kroję salcefix albo coś z galaretką dookoła, to wtedy troszkę grubiej trzeba. Jednym słowem zapraszam do mnie zobaczysz jak wygląda profeska icon_e_wink . I w nosie mam, że jest kolejka a klient chce 3 rodzaje wędliny po 5 plasterków , którą akurat mam nie wykrojoną. Każdego traktuję jednakowo. Następnemu trzeba będzie z chłodni przynieść i co? Muszę iść. To jest praca, za którą dostaję wynagrodzenie. Daję z siebie 100%, i jak każdy mam gorsze dni, ale nigdy nie odczuwa tego klient. Jak mamy pierwszy dzień gazetki, uwierzcie mi, że pocimy się jak dziki, żeby kolejka szła płynnie, a komentarze klientów wcale nas nie nastrajają pozytywnie. Jak mamy grafik to się go trzymamy, jak ktoś ma L-4 to wiadomo, że mnie będzie ciężko, i wiem, co od klientów usłyszę. Ale no co klonować się mam? Staram się być uprzejma i robię wszystko 5 razy szybciej jeśli się da i to wszystko co mogę zrobić. To jest ciężka praca i nie tylko obsługa jest w naszym zakresie, chociaż to jest na pierwszym  miejscu.

Powiem szczerze że podziwiam. paaluh Pewnie bym wymiękł szybko, albo by mnie szefostwo wykopało z pracy.
Zapewne cię irytują upierdliwi klienci? Nie zaliczam się do takich, biorę co dają i spadam.
Choć ostatnio sporadycznie bywam w sklepach, nawet technicznych.
Cytuj
Co mnie złości w sklepie?
Jeszcze do końca progu sklepu nie przestąpię i już co mogę dla pani podać. Wkurza mnie to czasem, bo może to i miłe,
ale czasem mam wrażenie jakbym intruzem była. Bierz kobieto szybciej, szybciej zapłać i wyjdź, nie przeszkadzaj.
Czasem chciałoby się zastanowić, a tu nici. Jak ekspedientka proponuje pomoc, mówię, jak będę potrzebowała, to poproszę.
Cytuj
To fakt, takie nagminne nagabywanie też irytuje. icon_e_smile
I dodam że być może rzeczywiście chcą pomóc ale czasem, chciałoby się wejść do sklepu tylko popatrzeć. icon_e_biggrin
Cytuj
W takich sytuacjach zawsze dziękuję i mówię, że poproszę jeśli będę potrzebowała pomocy.
Często w takich przypadkach personel ma z góry nakazane żeby już od progu "zachęcać" klienta, co ma odwrotny skutek. Przecież taki sprzedawca nie wie kim jest osoba wchodząca, a może to tajemniczy klient, który sprawdza jakość usługi. Czasami trzeba być wyrozumiałym.
Cytuj
Mnie bardziej drażni na odwrót. Gdy chcę o coś zapytać, a cały personel przepadł bez wieści.
Zresztą często obsługujący dany dział nie bardzo się orientują co mają i czym handlują.
Cytuj
Tu też się zgodzę z Wąsatką i z Tobą Józiu. icon_e_biggrin

Z Wąsatką bo zdarzyło mi się jakby na złość nic nie kupić gdy byłam pytana "co podać" icon_lol

Józiu, to zdarza się u mnie nagminnie w dziale mięsnym. Czasem trzeba stać dobre kilka minut aż pojawi się ktoś z obsługi. icon_e_biggrin
Cytuj
Te zapytania obsługi "w czym pomóc" to wymuszone standardy od pracodawców. W pewnych sieciach pracownicy tak muszą robić. To morze wkurzać. Zwłaszcza w marketach budowlanych, ogrodniczych czy meblowych. Najpierw chcę się rozejrzeć i dopiero po tym podejmować decyzje o zakupie a nie już z góry pracownik sklepu będzie mi sugerował co dla mnie jest lepsze...
Im głębiej w market tym zainteresowanie klientem mniejsze. Wtedy żeby zapytać o parametry techniczne, właściwości towaru czy o inne sprawy to już ciężko bo albo nie ma pracownika bo komuś już doradza albo unika kontaktu z upierdliwymi klientami. Jak klient obejrzy, przemyśli co go interesuje i ma jeszcze kilka pytań to już jest słabo. Przy wejściu jak sępy ale im głębiej ty gorzej...
Cytuj
Wrog bo zwykle za wolno pracuje jak na moje normy.
Cytuj
Co mnie wkurza? Klienci.Stara baba po 60-tce przy ladzie pyta mi sie co moze ugotowac z miesa wolowego ,a skad ja mam wiedziec ,ja panna z kotem zywiaca sie słoikami i whiskasem? To ze pracuje przy miesie nie znaczy ze umiem to mieso ugotowac ! Nie znosze tak zwanych "plasterkowiczów" (wybacz Hogan  wink ) 5 kg ser musisz wyciagnac z lady połozyc na krajalnicy pokroic piec plasterków sciagnac te piec kilo z krajalnicy zawinac w folie zeby nie sechł i wsadzic do lady i tak przez caly dzien ,a juz po 3 godzinach rak nie czujesz i to wszystko dla 5 plasterkow ... Wkurzaja mnie klienci ktorzy wymagaja mojej znajomosci skladnikow kazdej wedliny w asortymencie jest ponad 300 rodzajow wedlin ! Wkurzaja mnie klienci ktorzy nie orientuja sie w naszej polskiej rzeczywistosci ,to nie czasy PRL-u gdzie panie na miesie miala wykrztalcenie zawodowe masarskie i wszystko (prawie) wiedziala ze szkoly ,teraz za lada stoi krawcowa, ksiegowa,dziewczyna po liceum lub po podstawowce jakiez one moga miec pojecie o miesie i wedlinach ?. Wkurzaja mnie klienci ktorzy nie traktuja mnie jak czlowieka tylko jak automat ,nieprzyjemnie babska ktore w sklepie robia sztuczny tłok ,stare prókwy na emeryturach ktore na zakupy przychodza w godinach szczytu  kiedy ludzie pracujacy wychodza z pracy i wtedy moga zrobic zakupy a te mumie wtedy ładuja sie do sklepu w ten najwiekszy bałagan i jeszcze wybrzydzaja ( A ktora wedlinka jest bez konserwantow? ) ZADNA nie ma wedlin bez dodatkow ! Wszystko ma w sobie trucizne ! A ta marudzi 15 min i na koniec bierze 3 plasterki salcesonu za 6 zł  fizja3 Doprowadzaja mnie do bialej goraczki klienci ktorzy właza do sklepu na 3 min przed zamknieciem a chca "tylko" po 5 plasterkow z kazdej wedliny i sera ! Sprzedawac tez czlowiek jak kazdy spieszy sie do domu ,sprzedawac nie siedzi za biurkiem i za minute wrzuci papiery do szuflady i juz jest gotowy do wyjscia ,sprzedawaca jeszcze musi posprzatac dokladnie swoje stanowisko pracy zwłaszcza w spozywce a to nie trwa 5 min a sa tacy złosliwi ze ci jeszcze krajalnice na koniec zabrudza galaretami salcesonami i smierdzacymi serami.Przerazaja mnie klienci ktorzy miela mieso w sklepach  ojokojo nigdy bym tego nie zrobila w sklepie  ojokojonie domyte maszynki do miesa toz to najgorsze zrodlo zarazków ! 
Lubie klientow usmiechnietych,rozumiejacych ze praca za lada to ciezka harówa za marne grosze nie zadko po 12 godzin bo ludzi do pracy brak 
Szanujmy sie nawzajem a i klient bedzie zadowolony i sprzedawac mnie nerwowy. zeg33
Cytuj
Witaj Atheno hug  To Ty jeszcze żyjesz?  icon_lol
I za co, tzn. co mam wybaczyć? icon_e_biggrin

Ja jak już, jeśli chcę coś w plastrach, to z przynajmniej pół kg, nigdy mniej. A więc dla tego pół kg, chyba opłaca się
użyć sprzętu, no i zawsze pytam, czy jest taka możliwość pokrojenia ale jak już, to muszą być cieniutkie plastry, bo
ja nie lubię na grubo mieć nawalone na kanapce, tak tylko "do smaku". icon_e_smile
Co do reszty, jestem wyrozumiała i tolerancyjna ale jak widzę minę naburmuszoną już przy powitaniu, to i mój humor
odchodzi na dalszy plan. icon_e_biggrin
Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości