Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Różnica wieku ma znaczenie?
(07-05-2018, 17:47)ewus napisał(a):  bo czuję się szczęśliwa. Poznałam człowieka, z którym nadaję na tych samych falach, rozumiemy się, szanujemy, kochamy a co najważniejsze ufamy sobie. Żadno z nas nie czuje się gorsze bo się uzupełniamy. Czy mamy to zniszczyć

Nie wypada tego zniszczyć.
Zapewne jak w moim prypadku baty za tę decyzję zbiierać będziesz.
Cytuj
(09-05-2018, 16:08)ro_bot napisał(a):
(07-05-2018, 17:47)ewus napisał(a):  bo czuję się szczęśliwa. Poznałam człowieka, z którym nadaję na tych samych falach, rozumiemy się, szanujemy, kochamy a co najważniejsze ufamy sobie. Żadno z nas nie czuje się gorsze bo się uzupełniamy. Czy mamy to zniszczyć

Nie wypada tego zniszczyć.
Zapewne jak w moim prypadku baty za tę decyzję zbiierać będziesz.

Uwierz mi, że nie mam zamiaru zbierać batów. Wiesz gdzie mam opinię innych ludzi? Daleeeeeeekooooo i głębokoooo... Nie interesuje mnie opinia obcych ludzi, każdy ma swoje życie, zasady, sumienie i każdy z nas podejmuje indywidualne ryzyko i wszelkie decyzje icon_e_smile
Nie ma się co łamać, a jak Cię obgadują za plecami to puść im bąka to jest idealna metoda icon_e_smile
Cytuj
Będziesz miała ciężkie sr... oj ciężkie... bo tyle tam napchałaś icon_lol

Ja trzymam się innej zasady: Jak o mnie gadają, to znaczy, że żyję i jestem kimś ważnym icon_e_biggrin
Cytuj
Dla mnie ta różnica wieku nie jest powalająca. W gronie rodziny, czy znajomych spotykałem się z podobną. Nawet większą i nikogo to nie męczyło. Przynajmniej zauważalnie. Chyba że przypadek mojego dziadka. Po śmierci babci ożenił się z dziewczyną o trzydzieści lat młodszą. Chyba nawet trzydzieści kilka. Tu wujkowie mieli problem z pełnym zaakceptowaniem(to już po latach, po śmierci dziadka) znacznie młodszego brata, ciotki mu matkowały trochę. Zwłaszcza najstarsza, moja chrzestna, która od żony dziadka była starsza.
Cytuj
(10-05-2018, 0:38)Siwy napisał(a): Dla mnie ta różnica wieku nie jest powalająca. W gronie rodziny, czy znajomych spotykałem się z podobną. Nawet większą i nikogo to nie męczyło. Przynajmniej zauważalnie. Chyba że przypadek mojego dziadka. Po śmierci babci ożenił się z dziewczyną o trzydzieści lat młodszą. Chyba nawet trzydzieści kilka. Tu wujkowie mieli problem z pełnym zaakceptowaniem(to już po latach, po śmierci dziadka) znacznie młodszego brata, ciotki mu matkowały trochę. Zwłaszcza najstarsza, moja chrzestna, która od żony dziadka była starsza.

Faktycznie pojawiają się dość skomplikowane sytuacje ale myślę, że nie ma ich aż tak dużo i generalnie da się z tym żyć. Kolaboracje rodzinne potrafią zadziwiać naprawdę icon_e_smile
Cytuj
Kiedyś lgnęła do mnie dziewczyna kilkanaście lat młodsza (pełnoletnia już. ja też jeszcze młody). Widziałem że związek "już się kroi". Też wtedy byłem młody ale jednak starszy. Wtedy uznawałem to za przepaść wiekową. I odrzuciłem ten związek chłodnością bo uważałem że za stary jestem i nie chce dziewczynie psuć ...
I właśnie? Czego?
Teraz bym tego nie zrobił. Brakowało mi chyba doświadczenia życiowego pomimo wieku (miałem wtedy ok. 26 lat a Ona 19). Przy tak małych liczbach i małym doświadczeniu życiowym to przepaść!!!
Dziewczyna się starała a ja miałem opory że zepsuję Jej życie (młode życie). Wyciągała mnie na najmodniejsze dyskoteki, na łono natury (czyli jeziora)... Próbowała do mnie dotrzeć a ja z tym hamulcem że za młoda...
Żałuję tego w jakimś stopniu bo to super dziewczyna. Byłem na Jej ślubie. Później kontakt zaginął ale może i dobrze bo obecna żona to też moim zdaniem Mega-człowiek!!!
Wkurza mnie czasami ale wiem że zawsze mogę na nią liczyć. Nie wiem czy nas związek wytrzyma kolejne dziesiątki lat ale może się uda...
Cytuj
(17-05-2018, 8:48)karbon napisał(a): Kiedyś lgnęła do mnie dziewczyna kilkanaście lat młodsza (pełnoletnia już. ja też jeszcze młody). Widziałem że związek "już się kroi". Też wtedy byłem młody ale jednak starszy. Wtedy uznawałem to za przepaść wiekową. I odrzuciłem ten związek chłodnością  bo uważałem że za stary jestem i nie chce dziewczynie psuć ...
I właśnie? Czego?
Teraz bym tego nie zrobił. Brakowało mi chyba doświadczenia życiowego pomimo wieku (miałem wtedy ok. 26 lat a Ona 19). Przy tak małych liczbach i małym doświadczeniu życiowym to przepaść!!!
Dziewczyna się starała a ja miałem opory że zepsuję Jej życie (młode życie). Wyciągała mnie na najmodniejsze dyskoteki, na łono natury (czyli jeziora)... Próbowała do mnie dotrzeć a ja z tym hamulcem że za młoda...
Żałuję tego w jakimś stopniu bo to super dziewczyna. Byłem na Jej ślubie. Później kontakt zaginął ale może i dobrze bo obecna żona to też moim zdaniem Mega-człowiek!!!
Wkurza mnie czasami ale wiem że zawsze mogę na nią liczyć. Nie wiem czy nas związek wytrzyma kolejne dziesiątki lat ale może się uda...

Z wiekiem wszystko się zmienia. Fakt, byłeś młody, miałeś prawo się bać. Człowiek odrzuca bo myśli, że tak będzie lepiej a później ma pretensje do siebie. Niestety nie mamy nadprzyrodzonych mocy, żeby przewidzieć przyszłość. Gdybyśmy wiedzieli co nas czeka, o ile łatwiejsze byłoby życie. A takie straty bolą latami, to fakt. Czasem ludzie odrzucają kogoś bo chcą być samotni z różnych pobudek, ale z czasem ta samotność staje się największym przekleństwem. Trzeba iść do przodu, a gdzieś tam w sercu zawsze będzie miejsce dla takich osób. Nie wszystko da się zapomnieć icon_e_smile

Życzę powodzenia w małżeństwie, nikt nigdy nie powiedział, że będzie łatwo. Raz dobrze, raz źle ale ważne żeby RAZEM i ciągle w tym samym kierunku icon_e_smile
Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości