Ocena wątku:
  • 11 głosów - średnia: 2.64
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Związek internetowy
Rozumiemy się i nie rozumiemy się ubawa2

Otóż, jak spotykasz pierwszy raz kogoś w realu, na przykład wpadacie na siebie na ulicy, on niechcący wytrąca Tobie
torebkę. Po czym podnosi, przeprasza, patrzycie sobie w oczy i już wiesz, że to ten jedyny, on czuje to samo.
Wszystko wychodzi nieudolnie ale na odchodne, rzuca zdanie: A może pani umówi się ze mną na kawę?
A Ty sama niewiedzący czemu, z bata się zgadzasz, bo wiesz, że to jedyna szansa aby go jeszcze spotkać.

To samo w sieci. Piszesz z kimś i już wiesz, że to ten jedyny i nie wyobrażasz sobie nikogo innego na jego miejscu.
On w jednej chwili widząc Twoją fotkę, chce natychmiast Ciebie poznać i wcale nie ma na myśli przygodnej znajomości.
Zwyczajnie się zabujał.

I podsumowanie: W jednym i w drugim przypadku, nie wiesz na kogo trafiłaś, nie wiesz kim on jest i nie ma czasu
na dyrdymały, i dwuletnie poznawanie. Albo teraz, albo nigdy, chociaż podświadomie wiesz, że może to dla Ciebie
źle się skończyć... a i jeszcze jedno! Wiem(bo tak napisałaś), że Ty byś na takie spotkanie na spontan byś
nie poszła a może jeszcze nie trafiłaś na miłość od pierwszego wejrzenia?
Ale z pewnością jest takich ludzi bardzo dużo na świecie, że wręcz daliby się pokroić aby tylko do tego spotkania
doszło.

Czy nie wydaje Ci się to identyczne, czyli dwa te przypadki z reala i z sieci?
W dwóch przypadkach nie znasz gościa ale idziesz, bo poczułaś motyli w brzuchu.

Dlatego ja, uważam, że nie ma różnicy gdzie się poznajemy.

Jeden i drugi może być mordercą ale też jeden i drugi może być tym jedynym. ubawa2
Odpowiedz
Każdy może mieć swoje zdanie. Jak ktoś lubi biegać z każdym facetem na spotkania to może biegać. Przecież nikomu nie bronię. Ja jestem typem ostrożnym i mimo że może mi zależeć to nie będę się na kogoś rzucać :) co ma być to będzie i tyle
Odpowiedz
Ale ja nie pisałam o nie wiadomo ilu facetach, tylko o jednym.
Nie byłoby Ci szkoda, że może stracisz go na zawsze? :)
Odpowiedz
Yyy mam stracić bo nie latam po spotkaniach? Jestem tego zdania, że jak ma coś być to będzie. Nic na siłę i nie na czas. Tylko tyle.
Nie musisz się ze mną zgadzać, to jest właśnie fajne w ludziach, że z reguły robią co chcą a nie podporządkowują się innym
Odpowiedz
Ewuniu, to jak umawiasz się na pierwsze spotkanie? ubawa2
Pójdziesz do ślubu z nieznajomym? Ślub w ciemno jak randka w ciemno? Czy jak?
Odpowiedz
Ty mnie ciągle nie rozumiesz i wałkujesz temat :o
Jeśli pisze mi się z kimś naprawdę dobrze, nie jest nachalny to się spotykamy. Jest to nasza decyzja a nie przymus bo jedno wymaga od drugiego.
Ja ciągle piszę o tych facetach, którzy zaczynają rozmowę i od razu nachalnie wypytuje o spotkanie. Ja takich ludzi nie lubię i tyle, więc logiczne jest, że tym bardziej odpuszczam.
Nie wiem, może normalne jest to że po dokładnie 3-4 wiadomościach leci się na spotkanie, widocznie ja nie jestem normalna i już :) czy to znaczy, że jestem gorsza? Dlaczego mam się zmuszać i biegać na każde wezwanie obcego faceta? Nie jestem na tyle zdesperowana, żeby ganiać od faceta do faceta.
Odpowiedz
To nie tak, że ja Ciebie nie rozumiem. Rozumiem Ewuniu ale nie odniosłaś się do moich wypowiedzi. :)

Ty pisałaś o tych pisaninach i potem wspólnym ustaleniu spotkania i ok, rozumiem to.

Ale jak to jest mi napisz w realu a jak jest w internecie?
Czy jest jakaś różnica, czy nie? Bo dla mnie nie ma. A moja opinia bierze się stąd, że i w realu i w sieci nie wiemy na
kogo trafimy.
Tu mogę podać mój przykład.
Spotykałam się przez rok z moim przyszłym mężem, był... boski? Nosił mnie na rękach, wszędzie jeździliśmy razem,
zaraz po niedługiej znajomości, zabrał i przedstawił swoim rodzicom, na każdym kroku obdarowywał prezentami, kwiatami, itd.
I co? Dopiero w dniu ślubu dowiedziałam się jaki jest naprawdę. Czyli do końca ukrywał to, jaki jest.
Czyli real w niczym nie pomaga, jeśli ktoś chce ukryć swoją prawdziwą tożsamość.
Jadąc do jego rodziców ryzykowałam, bo tak naprawdę, też go nie znałam, bo wiedziałam tylko tyle, ile sam mi o sobie
opowiadał a skąd miałam wiedzieć, czy to prawda czy nie, skoro jego najbliższe otoczenie, znajomi, byli pod Warszawą?

Teraz dwa przypadki z neta:
1. Poznałam gościa, spodobał mi się i tylko dlatego, że bałam się, że zaraz inna sprzątnie mi go spod nosa, umówiłam się
z nim i nie żałuję ale zostaliśmy tylko kumplami, bo odległość i język nas dzielił. Mogliśmy porozumiewać się tylko
po angielsku a ja z tego języka jestem noga a więc stało się to bardzo męczące i zerwaliśmy. To przykład na to, że
można trafić na kogoś fajnego, wcale go nie znając.
2. Poznałam gościa w necie, spodobał mi się ale się spóźnił, bo już miałam partnera. :) Myślę, że pewnie by wyszło
coś między nami ale widocznie miało być inaczej.

I jeszcze jeden przypadek.
Poznałam gościa w necie ale powęszyłam na jego temat i co się okazało? Przy mnie zgrywał kogoś, kim wcale nie był/
Udawałam głupią, że nic nie wiem i czekałam co on w końcu sam o tym powie. (Nadużywał alkoholu, przy
mnie udawał abstynenta i po prostu, lubił kobiety a nie że szukał tej jedynej). Niestety, nie przyznał się a więc sama
zakończyłam bez żadnych wyjaśnień tę znajomość. To jest przykład na to, że można kogoś poznać, tylko raz patrząc
na zdjęcie. Był uroczy, a'la model ale ten błysk w oku, mówił coś więcej. Coś, co spowodowało mój niepokój i chęć
poszukania informacji na jego temat i się nie pomyliłam.

Dlatego, tak jak pisałam, nie ma znaczenia czy kogoś znamy długo czy krótko, w realu czy w sieci, po prostu są różni
ludzie. Ci uczciwi i ci nieuczciwi a problem polega na tym, czy dobrze trafimy. :)
Odpowiedz
Ale temat dotyczy neta. Więc napisałam jak ja to widzę. Jeśli ktoś w realu mi się spodobał to normalnie rozmawialiśmy, wymiana nr itd. Przecież w ten sposób poznałam większość swoich znajomych. A temat dotyczył neta, więc na tym się skupiłam.
W moim przypadku net się nie spełnił. P poznałam w pracy i myślę, przynajmniej tego bym sobie życzyła, żeby został już w moim życiu do końca. Prawda jest taka że czas nas uczy. Nic innego. Czas pokazuje ciągle coś nowego. Spędziłam z P 5 lat. Do dzisiaj wyłuskuję kolejne małe elementy układanki o nim, o jego życiu itd. Myślę, że to normalne. Nikt nam więcej nie powie jak właśnie ten czas, który nam ucieka :)
Odpowiedz
Dobrze prawisz. ubawa2
Moje przykłady były po to aby pokazać/ uświadomić, że net nie różni się od realu, jeśli chodzi o wybór, bo ludzie
często twierdzą, że przez net, nie wiemy na kogo trafimy. A to moim zdaniem, jest nieprawda.
Odpowiedz
Jak ktoś nosi przysłowiowego "diabła pod skórą" to nic nie pomoże. Najczęściej uaktywnia się po dłuższym czasie, nigdy od razu. Są tacy co już z daleka widać, że pomylone ale kobiety głupieją bo przecież łobuz kocha najbardziej. A później chodzą z wybitymi zębami, gwałcone, bite, poniżane i cholera wie co jeszcze. Z resztą coraz więcej kobiet psycholek też jest. Prawda jest taka, współczuję komuś, kto w tych czasach zaczyna życie. Może za naszych czasów było kiepsko ale teraz to już w ogóle porównania nie ma...
Odpowiedz





Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości