Ocena wątku:
  • 4 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Dom podzielony.
Długo się zastanawiałam gdzie dać.
Tutaj, bo chyba już tego świata nie rozumiem. 
Dom podzielony na pół nie ustoi.
Wierzę, że ten rząd- ciągle podzielony, w połowie niewolniczy, a w połowie wolny- nie przetrwa...
Opowie się w całości, albo za jednym, albo za drugim.
To słowa Abrahama Lincolna. Prehistoria już, inne okoliczności.

Dziwny jest ten świat.

Odpowiedz
Przeniosłam do historii, bo Lincoln i historia już tylko o nim :)

I co racja, to racja, dopóki nasz rząd będzie podzielony i który przy okazji zręcznie ludność dzieli, nie może ostać się jako cały naród.
Odpowiedz
To nie o historii.
Nawiązałam do Lincolna, bo prezydent mówił o czymś co powinno być oczywistością, fundamentem.
Drzewo umiera powoli, nawet kilkadziesiąt lat, bo najpierw upadnie jedna gałąź.
Europa, Polska, my tutaj, podcinamy gałąź. Wyrywamy korzenie. Drzewo pozbawione fundamentów przewróci się.
Drzewo- dom, nie ustoi. Nie wiem dokąd idziemy. Dziwny jest ten świat.
Odpowiedz
No to przenoszę do psychologii ubawa2

Dokąd idziemy? Ja wiem. Już "niebawem" na zagładę zgotowaną przez ludzkość.
Odpowiedz
Iza, strasznie apokaliptyczny humor Cię dopadł...
Odpowiedz
A co, nieprawda? Zamiast jedzenia, jemy śmiecie, zamiast normalnych wynagrodzeń, mamy resztki, zamiast powietrza, mamy smog, zamiast roślinności, mamy beton, ryby do 2030 roku wyginą całkowicie i na to nie ma już ratunku, zasoby ziemi wyczerpane, zamieszkanie na innej planecie nie wchodzi w rachubę(trzeba mieć miliardy na jeden bilet), Ziemia najpóźniej do 10 pokolenia
przestanie istnieć mimo wcześniej wymienionych tragedii życiowych i nie wspomnę o chorobach, wirusach i wypadkach.
Odpowiedz
(20-03-2020, 14:48)hogan napisał(a): zamieszkanie na innej planecie nie wchodzi w rachubę(trzeba mieć miliardy na jeden bilet),

Póki co nawet nie odkryto innej planety, na które dało by się żyć. Poza tym na dziś nie ma możliwości opuścić układu słonecznego.
Odpowiedz
Jest już możliwość, mają bazy ale dla bogaczy.
Odpowiedz
Zagłady nie będzie, przynajmniej na razie.
Jak zaczniemy  dbać o klimat, zmniejszymy emisję CO2. Golfsztrom nie będzie słabł, a on jest odpowiedzialny za klimat
w naszej części Europy.
Jedzenie też będzie, i wszystkie inne dobra też.
Spowolnienie czy krach z pozycji koncernów oznaczać będzie odroczenie co najwyżej inwestycji, 
może skromniejsze premie dla prezesów. Tylko ci mniejsi mogą mieć problem.
Syria.
Wojna trwa w najlepsze już 10 rok. Zginęło już co najmniej pól miliona ludzi, przybywa uchodźców.
A przecież od wielkich tego świata jej koniec. Mogą wojnę zakończyć bardzo szybko.
My.
Europa niszczy swój fundament na którym jest zbudowana, my to robimy sami powoli.
Ksiądz Boniecki w ostatnim wydaniu "Tygodnika Powszechnego" pisze o jubileuszu 75 lecia pisma. Pisze w nim o kompromisie
tygodnika wobec ówczesnej władzy, by przetrwać.
Bo my też musimy być kompromisowi, musimy rozumieć. Dobrze, robimy to. 
Chciałabym bardzo, by mniejszość robiła to samo wobec większości. Dziś dobre jest co inne. Dziwny jest ten świat.
A może trzeba się śmiać. Śmiech przez łzy.
Odpowiedz
Boldusiu, widzę że jesteś optymistką, może to i dobrze ale od zagłady nic nas nie uchroni.
Żadne koncerny nie zgodzą się na zaprzestanie używania pestycydów i chemii, nigdy, mimo gigantycznego zagrożenia
dla ludzkości i dla Ziemi.
Odpowiedz





Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości