Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
wasi somsiedzi - jak ich oceniacie?
Przewija się ten temat na forum. Co myślicie o swoich somsiadach? Znacie ich, mówicie dzień dobry? Kłócicie się? 

[Obrazek: https://img.hopaj.pl/images/6/f/6f478512...9259f0.jpg]

Z memów z januszem wynika, że normą jest konflikt z sąsiadami. Sam znam przypadki jak sąsiedzi tak się kłócili, aż w końcu zaczęli w siebie rzucać koktajlami mołotowa. Chyba o grila poszło XD Jak pracowałem w urzędzie to spotkałem się z donosami co ludzie pisali na sąsiadów. 

Co do moich sądiadów, to obok mnie mieszka starze małżeństwo, bardzo mili ludzie.
Reszta to czasami spotykam, bo mieszkam w bloku, i czasem nawet dzieci swoich nie nauczą żeby  mi mówili dzień dobry. Ci z góry zalali czymś mieszkanie chyba bo do dzisiaj mam na suficie mam jakieś ślady po wilgoci, chociaż nie wiem co to w sumie jest.
[post jeden pod drugim jednego Użytkownika, łączą się jeśli nie upłynie 10 minut]
[Obrazek: https://www.wykop.pl/cdn/c3201142/commen...nw16Uo.jpg]

życiowe :)
Odpowiedz
Mieszkam w kilkuletniej kamienicy z podziemnym garażem. Z sąsiadami widzę się najczęściej w garażu , gdy w tym samym czasie wyjeżdżamy autami lub je parkujemy .  Zdarza się często, że tydzień nikogo nie widzę i nie słyszę. Nienormalna sytuacja , którą można nazwać patologią , bo czy to normalne aby nie znać nazwisk i imion ludzi z którymi mieszka się kilka lat?.
Odpowiedz
Jeden jest beznadziejny, nawet jakieś kłótnie były. Często walił w kaloryfery bo niby u mnie za głośnio hahaha.
Kilku jest bardzo fajnych inni zwyczajni - dzień dobry , miłego dnia
Tych najbliższych znam z imienia i nazwiska
Odpowiedz
Nikogo u mnie nie znam z nazwiska, dwie sąsiadki wiem jak mają na
imię i jakoś to mnie nie interesuje. Teraz nikt się z sąsiadami nie
spoufala jak dawniej i mi się to podoba, bo potrzebuję spokoju.
Ale jak by coś złego się działo, to wszyscy się zaangażują.
Na przykład wczoraj przybiegł sam, bez właściciela, pies. Sąsiadka
z góry często się nim opiekuje a to pies syna i widocznie uciekł
synowi i tu przybiegł. Sąsiedzi znają psa, to wpuścili do klatki, ja
zadzwoniłam na telefon do sąsiadki i syn przyjechał po psa. Niewiadomo
jak by to się skończyło, gdyby nie nasza interwencja bo to ogromne
psisko, mimo że jeszcze młody a do tego agresywny. Mógł kogoś
pogryźć czy zaatakować choćby Herona. A tak, wszystko dobrze
się skończyło. Najgorsze, że mógłby pobiec gdzieś w całkiem inne
miejsce i ktoś mógłby go ukraść czy też skrzywdzić a tak, po
wpuszczeniu do klatki, był bezpieczny do przyjazdu właściciela.
Odpowiedz
Szkoda że zawód hycla popadł w zapomnienie. To było takie romantyczne zajęcie.
Odpowiedz
W Polsce i tak jest bardzo mało bezdomnych psów. U mnie w mieście to bardzo rzadki widok.
Odpowiedz
W Polsce czy raczej tylko u Ciebie? U mnie codziennie widzę
od 10- 20 nowych bezdomnych psów. Nieraz pisałam o tym.
Odpowiedz
U mnie jakoś bezdomnych teraz nie widzę piesków, ale i nie mam kiedy zwracać uwagę.
Choć parę lat wstecz było ich sporo.
Myślę ze teraz w domkach bywa monitoring i taki wyrxucsjscy z auta mógłby się nagrać przypadkowo. Ludzie bardziej świadomi pewnie by zgłosili na Policję albo gdzie indziej.
Co do sąsiadów to rodzina żony z jednej i drugiej strony posesji.
Czasem widuje się ze szwagierks na messie częściej niż w realu.
Z drugą też sporadycznie. Ale na święta i inne spotykamy się u mnie e domu.
Ze względu na sytuację.
Odpowiedz
sąsiad sąsiadowi nie równy , jak w życiu jedni w porządku a inni skurwiele , mieszkający na wyższym pietrze pozwalają sobie na zwykle chamstwo i bezczelność , wytrzepują swe koce czy wycieraczki lub łazienkowe maty przez balkon ,a jak kwiaty podlewają to potrafią innym balkon zalać , mimo rozmów nie dociera do tych bezmózgowców co czynią .
Jeśli chodzi o psy to powinien być zakaz trzymania psów w blokach , większość czasu psy sa same i wyją , szczękają bo właściciele są w pracy , a jak wyprowadzają na dwór to tylko na krotko , wkuło obsrane kawałki laczki czy innej zieleni a wszelkie drzewka i rogi kamienic obszczane .
Jedni tak ogaca swój balkon plandekami ze zrobią coś rodzaju komina i cały smród papierochow czy gotowanego żarcia dociera powyżej ,""" radość""" mieszkania w bloku .
Odpowiedz
Nie mam nic do tego aby psy były w blokach, bo każdemu co innego może przeszkadzać i osobiście wolę wycie
psa, niż wrzeszczących dzieciaków. Poza tym, nigdy Herona samego nie zostawiam, czasem muszę wyjść ale robię
to na tyle rzadko, na ile jest to możliwe. Na przykład, gdy muszę iść po zakupy, to organizuję sobie tak aby przy
okazji załatwić wszystkie inne sprawy, które wiążą się z wyjściem z domu. Takie na przykład jak biblioteka czy
jakaś wizyta u lekarza i wtedy robię wszystko za jednym razem i tym samym, pies ma skrócony czas do siedzenia
samemu w domu. No i Heron nie szczeka jak wychodzę, raz czy dwa zawyje ale za moment już jest cicho. No i jeszcze
dopiszę, że zawsze czekam pod klatką aż się on uspokoi i jak jest już cicho, to wtedy idę załatwiać sprawy ale jak by
wycie trwało dłużej, wróciłabym do domu w celu jego uspokojenia.
Zawsze powtarzam jedno, zakaz do psów powinni mieć nieodpowiedzialni właściciele.
Co do trzepania i podlewania, w pełni się zgadzam. Mało tego! U mnie wszelkie odpady i pety(a sama też palę) lądują
na moim balkonie. Interwencje dają jedynie tyle, że leci wszystkiego podwójna ilość a więc dla spokoju, nie zwracam
sąsiadom uwagi. Wkurza natomiast mnie jedna najważniejsza chyba rzecz. Mieszkam na parterze a drzwi od klatki schodowej
zawsze prawie każdy zostawia otwarte i jak jakiś przeciąg, trzaskają i można dostać zawału lub też w czasie remontu, okna
pozaklejane folią i ludzie przez drzwi wejściowe wszystko wietrzą ale mimo, że moje drzwi zewnętrzne są dźwiękoszczelne
i bardzo ogólnie szczelne, to i tak przy większym wietrze u mnie w domu aż huczy od wiatru. A jak otwieram drzwi i u siebie
mam okno jakieś uchylone, to przeciąg niemiłosierny. No i robactwo! Wszelkie robactwo próbuje dostać się do mnie do domu
bo ludzie okna mają pozaklejane, drzwi zamknięte u siebie, ja na parterze a do tego, śmietnik z dwóch stron a więc do kogo
polecą muchy, jak nie do mnie? Czasem pod drzwiami zanim otworzę, stoję i macham rękoma i nogami aby wszystkie muchy
odgonić, plus komary, kleszcze i pająki. A pająki szczególnie teraz są pobudzone, bo wypłoszone z piwnic jak robią remont.
Istny koszar i męka. I nie wytłumaczysz imbecylom, że tylko ja na tym cierpię, nikt inny, bo sąsiadki na przeciwko nie ma.
Ona siedzi od lat w Niemczech i może dwa razy w roku tylko przyjeżdża a teraz może i jeszcze mniej, bo w tamtym roku
jej mąż zmarł. Ogólnie jestem do wszystkich neutralnie nastawiona ale szlag mnie trafia za te drzwi.
Odpowiedz





Użytkownicy przeglądający ten wątek: 3 gości